V.M-M.,
w oczekiwaniu na świąteczne wełniane skarpety a-la Cowichan
Już niedługo, to znaczy wkrótce,
wspólnie mocno się wkręcimy
w przyszły wątek dramy życia
i obejrzymy ją do końca, -
całą tą historię głupią,
czasem piękną, czasem śmieszną,
nie mniej - tą, co się wydarzy
z nami w czasie rzeczywistym.
Już niedługo to się stanie -
wszystko to, co stać się winno,
więc, pij swoje stare porto,
a ja pijam dymną rudą,
starsze dzieci nam zazdroszczą,
młodsi mają wszystko w nosie,
a nad wszystkim tym królują
panowie domu - czterołapki.
Ktoś przeżyje w tym sezonie,
kogoś pewnie pożegnamy,
ktoś odbędzie cały kontrakt,
ktoś wytworzy dzieło sztuki.
Lecz mnie to wcale nie obchodzi,
wiem już to, co najważniejsze,
że będziemy dalej razem,
a cała reszta - się okaże.
Już niedługo przyjdą święta,
urodziny wszystkich bogów,
tych z zachodu i ze wschodu,
tych z północy i z południa.
Wszystkie święta świętujemy
tak jak nam to odpowiada,
lecz żegnamy stwóry boskie
gdyż nadchodzi czas zbawienia.
W osobności i pokoju
doceniamy się nawzajem.
I podobno zeznać musze, -
wciąż masz czarujące oczy.
Chociaż możliwe, że to trunek
wpląta mnie w niejakie stany,
lecz pamiętam, iż przedwczoraj
również były czarujące.