...kiedyś to się gadano,
a nawet przy jednym piwie
wszyscy byli pijani,
i dobre w tym było,
i nabierano numer
do nieobecnych kolegów
proszono dostarczyć piwa.
telefon był stacjonarny.
i dalej, przez noc, do rana,
a czasem - i jeszcze dłużej.
wino z tamtych czasów
na zawsze zostanie młode,
wódeczka nie bila w głowę,
modlitwa nie była dowcipem,
a rzeczy o których mówiono -
na najwyższym poziomie.
istniały dziwne społeczne sieci -
gdy ktoś kogoś potrzebował
po prostu spotykali się nagle
w optymalnym czasie i miejscu.
wtedy wszyscy byli prorocy
i nawet - nieco więcej
a potem niebo upadło,
niedługo po tym jak zasłona.
kawałki nieba, zasłony i prochy,
gruzy starej systemy,
technologiczne skoki
i jeszcze więcej roku.
byliśmy dobrzy uczniowie
lecz nauczycieli brak
doprowadził do tego,
że coś poszło nie tak.
na początku było nas więcej,
tych których nie nauczono
strachu i upokorzenia,
wierzących w wieczność za rogiem.
potem coraz to mniej
zostawało nas na podwórku
chociaż podwórko wyrosło
w bezkrajnie zmieniło się pole.
ale czas skończyć już z nami
bo takie czasy nastały -
dziennikarzy zmartwychwstają
lecz dziennikarstwo zmarło.
Przed opublikowaniem radzę zapoznać się z zasadami!