Serwus!
Nazywam się Dajan Jarosław Monastyrski.
Jestem Galicjaninem, urodziłem się w Tarnopolu, obecnie mieszkam w Krakowie.

Z zawodu reżyser i animator kultury,
ale większą część życia pracowałem jako dziennikarz.
Oprócz artykułów, czasami piszę wiersze i inne teksty,
tworzę strony internetowe oraz kręcę i montuję wideo.
Wraz z żoną współprowadzę rodzinną firmę, i cieszę się córką i kotem.

I chociaż szanuję prawo, nigdy nie byłem posłusznym obywatelem.
Mam talent w nieszczęściu artykulacji swoich poglądów.
Z tego powodu zmieniam kraje zamieszkania, zmieniam świat i zmieniam się.
Gdyś interesuje Cię co robię i myślę - zostań tu.
Ostatnie wyróżnione wpisy

Polki i Polacy zostali skazani na życie w obozie

blog

  Integracja - jak najbardziej, asymilacja - nigdy! Współczuję Polkom i Polakom którzy, mimo swojej woli, zostali skazani rządzącymi, wybranymi przez mniejszość, na życie w obozie kulturalnym zamkniętym na świat i pędzącym do kolapsu ekonomicznego...

Polska to taka zastraszana dziewczynka...

blog

  Polska to taka zastraszana dziewczynka co siedzi w piwnicy u dziadka i poznaje świat przez okno telewizora, a czy wolny kraj wolnych ludzi, otwarty na świat i pewien siebie, - to pytanie: ...

Фільм про Шляхтівску Русь – премєра в інтернеті

o mnie / archiwum


  В найблизшу середу, 12. червця/юнія 2019 р., в сервісі YouTube і сайті продуцента пройде інтернетова премєра документального фільму про Шляхтівску Русь. Документ явит ся на єдным і другым сайті о год. 19.30. Просиме на короткє оповіданя і спомин про найдале на заході положену русиньску енкляву в Польщы...

Ruś Szlachtowska

archiwum / pilne

  Zapraszam do oglądania!
  Premiera odbędzie się 12 czerwca 2019 roku o 19:30 
jednocześnie na stronie producenta: http://monastyrski.ink/119-rus-szlachtowska.html 
oraz na YT-kanalie: https://www.youtube.com/watch?v=yf0p6DNuMIo 

Chłodno. Ciepło. Pięknie

polecam / miejsca / artykuły / 2018-2019 Pychowice.info

  Było chłodno. Słońce, wielkości talerza, rozproszone kawałkami lustrzanymi na powierzchni, wyjadało oczy. To mogło świadczyć tylko o jednym – śniegu biedzie jeszcze więcej. A to, że blisko południa mróz nadal się utrzymywał (a w tym momencie było akurat przed południem) – świadczyło o tym, że już się utrzyma. Wiatr na górskiej ścieżce nie był zbyt odczuwalny, ale widziane z daleka krony drzew na szczycie nie pozostawiali wątpliwości – tam, w końcu drogi, króluje wiatr. Mroźny wiatr z mokrym śniegiem, zamierzającym w lód gdy tylko dotyka twarzy. Nie było widać nic a nic, oprócz zaśnieżonych drzew, białych na białym konturów gór, zaśnieżonej ścieżki na zaśnieżonym podgórze i pary z ust kradnącej ciepło. Było pięknie! Najbliższa wioska, pozostała z tyłu, co najmniej dwa razy dalej ostatniej koliby przed szczytem – więc, wracać bez sensu, równocześnie iść dalej, opuszczając kolibę – też nie wypada…